Pięć lat temu w czerwcu założyłam bloga.Piszę niewiele,bo też nie wszystko nadaję się na opisanie.Nie czuję potrzeby zwierzanie się ze swojego życia.Staram się by było tu optymistycznie i w miarę radośnie,żartobliwie.Czym byłoby życie bez ironii i poczucia humoru.
Od połowy maja jestem na stażu.Tym razem zupełnie nie związanym z moim wykształceniem.Jestem terapeutą zajęciowym w placówce dla seniorów.Może za dużo powiedziane zgłębiam tajniki tego zajęcia.Daleko mi do perfekcji. "Załapałam" się już na pielgrzymkę do Częstochowy,dni Seniora(smarowanie chleba smalcem i nalewanie kawy,herbaty i wody nie ma dla mnie tajemnic).